Śpij!

Bo jak nie,
Wyjdą z szaf potwory,
Zlecą się Samsony!

Śpij!
Radzę Ci,
Bo brzydula w tiulach
Porwie Ci tatusia!

Śpij!
W kuchni juz
Starej babie kipi
W garze wywar z warzyw!

Hej!
Wrzuci Cię,
Będziesz z warzywami
warzył się aż zmiękniesz!

Luli laj, luli luli, luli laj...


Tego dnia czystość
Została pogrzebana, razem z nią legł wstyd
Tego dnia upadł duch
Wygięła się do wewnątrz bezpowrotnie elipsa ma

Obrastam w siłę, bronię się
Nie złoszczę się, nie złoszczę się
Lubię chleb więc sobie zjem
I po brzuchu się poklepię

Wczoraj zdołałam
Wrócić do łona matki pamięć wraca dziś
Co w niej jest czego nie mam ja
Pełnia człowieczeństwa wiele kosztuje mnie