O piątej rano, minut pięć i pół

Zmarł szeptem Jan w pościeli swej
Potężne ciało, od stóp do głów
Wypełniał szczelnie - opasły duch
Z trudem więc przeciskał się
Przez czarny tunel, do boskich wrót
Tunel bowiem w rozmiarze L
o X za mały dla Jana był

Więc nie myśl że wieczność
Jest balem czy ucztą
Pobytem w kurorcie, wesoły miasteczkiem
Bankietem z gwiazdami, tańcami do rana
Herbatką u króla z szampanem, ciasteczkiem
Wieczność to tunel kończący się.. dupą

Kaszel Piotra - dozorcy raju
Z oddali gdzieś dobiega go
Trwało nim strudzony Jan
Poczuł nieba subtelna woń
O szóstej sześć - czasu ziemskiego
Otyły astral utknął w tunelu
To tego dnia, zaklinował Jan
Dupą dostęp do nieba bram

Więc nie myśl.....



I don't know many things
physics math chemistry
I don't know many tricks
how to kill and not to speak
I don't know
if I could even find my way home
I don't care for attitudes all
I know happiness ain't here
I will soon bear tou my soul
my life's out
of my mind control
now it's time to say all
I don't want you anymore
life is no stranger to you
and I maybe it's good
for your sense of suprise
take it like a gift
and try to break down
maybe these are windows into our lives
I don't know many things
phisics math chemistry
I don't know many tricks
how to love without pain
life is no stranger...